Baja Carpathia za mną.

To była runda pełna emocji, od optymizmu przez bezradność, aż po zadowolenie.

Zaczęło się na pierwszym oesie na poligonie, gdzie po 3km przestało mi działać sterowanie elektronicznym roadbookiem. Kolejne 30km jechałem przewijając „kratki” ręcznie. Kompletnie mi to nie szło, bo tablet mi się wyłączał i w rękawicy motocyklowej nie należy to do prostych rzeczy. Dogonił mnie Miłosz i chciałem się za nim utrzymać, ale zamiast jechać na ogonie postanowiłem jeszcze raz przewinąć nawigację, tak żeby w razie problemów wiedzieć gdzie jestem. Wtedy wyrósł przede mną 2 metrowy dół, wyleciałem na motocyklu uderzając głową w kierownicę. Nic wielkiego się nie stało, ale taki „przymulony” kontynuowałem jazdę, bez prędkości i tempa, wyprzedzany przez kolejnych zawodników, Ten odcinek rozmontował mnie kompletnie i rozważałem wycofanie się z rywalizacji, ale wtedy Marcin Martin Talaga przyszedł z radą i dobrym słowem, co spowodowało, że wstąpiła we mnie energia i motywacja do jazdy. Na kolejnych dwóch odcinkach odrabiałem straty i jechało mi się bardzo dobrze. Honda szła jak wściekła i co najważniejsze odzyskałem radość z jazdy.

Potem przyszedł odcinek na torze Adrenalina Moto Park Gościeradów. Po nocnej ulewie warunki na torze były trudne. Motocykl, w ogóle nie trzymał trakcji i jeździłem bokami, walcząc tylko o to by utrzymać się w pionie. Mimo, że jechałem jak „łajza” na mecie okazało się, że wykręciłem 3 czas wśród motocyklistów i bardzo żałowałem, że kolejny odcinek został odwołany.

Ogólnie rajd ukończyłem na P:4 w Mistorzostwach Polski i to były bardzo fajne zawody, z których wyniosłem wiele doświadczenia.

Dziękuje Ci Marcin👊

Dziękuje 25 SRV za przygotowanie fury i Władcy Dróg

Teraz czas na Qatar